Nieprzewidziane trudności z teleportacją pokrzywy
Przeprowadzone latem w instytucie North of Scotland eksperymenty teleportacji pokrzywy, na razie spowodowały tylko wyczerpanie przeznaczonych na ten cel środków z funduszu „Teleportacja pokrzywy i uszu”. Naukowcy obawiają się, że brak spektakularnych sukcesów może wkrótce zablokować nie tylko badania nad teleportacją, ale także zwykłe badania słuchu pracowników.
| |
 |
| |
Odmiana pokrzywy z gatunku parzącolistnych najbardziej podatna na teleportację. |
Teleporter wybudowany przez instytut jest maszyną wykorzystującą zjawisko elektrolizy. Przepływ prądu rozdziela teleportowany obiekt na jony dodatnie i ujemne. Przemieszczają się one potem w roztworze wodnym w kierunku pocieranych palcami elektrod, omijając wybudowaną na środku barokową fontannę.
Dokument z analizą eksperymentu przekazany komisji przyznającej środki finansowe opisuje po kolei każdą z prób.
Przy pierwszym eksperymencie pokrzywa rozdzieliła się co prawda na jony, jednak nie udało się z nich na powrót odtworzyć pełnej rośliny. Zachodzi podejrzenie, że część z nich uderzyło w fontannę, mimo iż miały temu przeciwdziałać wbudowane w nią, przepuszczalne dla jonów strzeliste okna zakończone łukowatymi sklepieniami.
Druga próba wywołała u obsługujących aparaturę jedynie objawy pokrzywki. W trzecim eksperymencie przy odbierającej elektrodzie zamiast pokrzywy pojawiła się naklejka ze zdjęciem Leonarda DiCaprio. Być może było to spowodowane przemontowaniem witrażowych okien fontanny na automatycznie otwierane szyby samochodowe. Jony tym sposobem miały przeniknąć przez okna łatwiej, choć odrobinę mniej wyszukanie.
W kolejnym doświadczeniu na wszelki wypadek pokrzywę wcześniej pokrojono, a szyby zostały wyrzucone. Efekt okazał się jeszcze gorszy. Tym razem zamiast pokrzywy ukazał się tylko niewielki bąbel na palcu operatora, którym pocierał elektrodę, choć zdjęcie DiCaprio nabrało właściwości leczniczych. (Tym chyba należy tłumaczyć ustąpienie objawów pokrzywki.) Natomiast pęcherzyk z palca naukowca w dziwny sposób pojawił się również na palcu operatora zajmującego się drugą elektrodą. Początkowo brano to za efekt bąblowy Kleizera, jednak sam Kleizer przyznał, że miał na myśli głównie przyrządzanie gulaszu.
Ostatnia próba zakończyła się pojawieniem wiązanki pokrzyw przed diwą Metropolitan Opera, gdy wychodziła do ukłonów po skończeniu „Madame Butterfly”. Nieco poparzona śpiewaczka gratulowała potem naukowcom sukcesu na łamach nowojorskiej prasy, choć w samej operze huczało od plotek o wielkim antagonizmie między nią a inną gwiazdą tej sceny.
|