New Pompom
Definitive News Version
 
 
 
Izraelski satelita szpiegowski udający gwiazdę pojawił się
nad Betlejem

Spodziewaliśmy się wszyscy, że to będzie tradycyjna gwiazda betlejemska, za którą przyjdzie tu wreszcie do nas kilku mądrych ludzi ze wschodu i coś pożytecznego uradzą”, powiedział palestyński mieszkaniec Betlejem, Mustafa al Baharin.

„Ale tym razem, nie wiadomo dlaczego, gwiazda nadleciała od strony Tel Avivu, zrobiła kilka zdjęć i poleciała nad Iran. Dwa dni później przyjechali tu Macron, Merkel i Theresa May. Cały dzień naradzali się z premierem Netanjahu. Jezus Maria, jaki człowiek jest czasami naiwny”, zakończył zawiedziony al Baharin.

 
Dwoje skoczków w czasie skoku z opóźnionym otwarciem spadochronu zaręczyło się, wzięło ślub i przyjęło ostatnie namaszczenie

Elżbieta Krygier i Andrzej Cichocki poznali się na wysokości 3500 metrów n.p.m., kilka chwil po wyskoczeniu z samolotu.

Znajomość była na tyle intensywna, że pięćset metrów niżej byli już zaręczeni. Formalności związane ze ślubem trwały dość długo i dlatego sakramentalne „Tak” młoda para powiedziała sobie będąc dwa kilometry nad ziemią.

Żyli zgodnie aż do wysokości siedmiuset trzydziestu metrów, kiedy dopadł ich poważny kryzys małżeński. Właśnie wtedy Andrzej Cichocki poznał przelatującą nieopodal Katarzynę Sołtysik i wdał się z nią w romans trwający blisko 450 metrów.

Ostatnie namaszczenie przyjęli niedługo po rozwodzie, który odbył się trzydzieści metrów nad ziemią.

„Ich życie mogłoby się potoczyć zupełnie inaczej”, twierdzi kierownik cmentarza w Lubawce. „Gdyby zaraz po ślubie zdecydowali się na otwarcie spadochronów, mogliby żyć jeszcze długo i szczęśliwie. No i z tym ostatnim namaszczeniem, to chyba jednak lipa. Słyszałem, że dominikanin, ojciec Rafał, który leciał z nimi, otworzył swój spadochron zanim między małżonkami doszło do pierwszej kłótni.

 
Koszt produkcji szynki ze sztucznymi dodatkami przewyższa koszt naturalnej szynki

Od czasu kiedy ilość związków chemicznych w 1 kg szynki przekroczyła 50% jej produkcja stała się nieopłacalna.

Z przeprowadzonych w listopadzie badań wynika, że wytwarzanie sztucznych preparatów do wędlin staje się coraz bardziej kosztowne. Od czasu kiedy ilość związków chemicznych w 1 kg szynki przekroczyła 50% jej produkcja stała się nieopłacalna, twierdzi Marek Józefczak z Zakładów Przetwórstwa Mięsa w Sanoku.

„Musimy podnosić ceny gotowych wyrobów, żeby jakoś wyjść na swoje”, tłumaczy. „Przeciętny konsument nie ma pojęcia, jak drogie są dodatki, szczególnie azotan potasu i barwniki. Próbujemy temu jakoś zaradzić, dodając masę krochmalową i papier skrobiowy, które jednak są niewiele tańsze”.

Józefczak obawia się, że ceny podskoczą znacząco, gdy w 1 kg szynki szynki będzie tylko 20 dkg.

„Co prawda udało się obniżyć koszt samej szynki, bez żadnych dodatków, ale niestety jej ilość w gotowym już wyrobie jest coraz bardziej znikoma. Myśleliśmy wprawdzie o wprowadzeniu do sprzedaży taniej szynki bez dodatków, ale nie zezwalają na to przepisy unijne, no i jesteśmy związani umowami”, zakończył swoją wypowiedź Marek Józefczak.

 
Rodzina kupuje kilka paczek popcornu i rozgląda się
za multikinem

„Jak tylko kupiliśmy popcorn, natychmiast zachciało nam się pójść do kina”, powiedział Mateusz Galwas, który wraz żoną Anetą i jej siostrą postanowili wybrać się na popcorn. „Mieliśmy szczęście, bo dosłownie tuż obok było mutikino. Mam nadzieję, że film będzie dobry, bo w zeszłym tygodniu przesiedzieliśmy w kinie cztery seanse zanim zjedliśmy to całe prażone ziarno”, z nadzieją wyraził się Galwas, po czym wyznał, że wraz żoną przerzucili się na popcorn, od kiedy po zakupie frytek spędzili zimą kilka godzin na plaży.

 
W pobliżu „Titanica” odkryto wrak góry lodowej

Na zarejestrowanych specjalną kamerą zdjęciach widać ślady po potwornym uderzeniu statku w górę lodową. Siła zderzenia spowodowała przełamanie jej w kilku miejscach.

Góra lodowa zanim poszła na dno.

„Identyfikacja znaleziska nie była trudna”, powiedział Jeff Levick, kierownik zespołu badawczego. „Wystarczyło porównać fragmenty lodu eksponowane w nowojorskim Muzeum Zagłady „Titanica” i Góry Lodowej do odkrytej na dnie oceanu bryły. Pasowały jak ulał”.

Jeff Levick wyjaśnił, że drobne ubytki w muzealnych eksponatach można tłumaczyć brakiem odporności na szpikulce do kruszenia lodu na drinki. „Pracownicy muzeum fetowali wiadomość o odkryciu wraka góry”, usprawiedliwiał muzealników Jeff.

 
 
  T-shirts  
  Piwnica pod Baranami

 
Nowy Pompon
 
 
Kominiarz odkąd zaczął nosić talizman, przestał przynosić szczęście

Twierdzi tak zgodnie wielu mieszkańców Radomia, którzy na widok kominiarza Jana Zduna łapali się za guzik.

Zdun przeprasza i wyjaśnia, że talizman zaczął nosić ponieważ ilekroć chwytał się za guzik na widok innego kominiarza, to jedynym skutkiem było, że tamten robił to samo.

„Szczęściem w nieszczęściu jest to, że na szczęście nie przyniosłem szczęścia pewnemu nieszczęśnikowi, który z nieszczęścia tak nieszczęśliwie skoczył z dachu, że przeżył”, wyznał kominiarz dziennikarzom.


 

Nie ustaje dyskusja o dokumentach,
w których Lech Wałęsa widnieje jako TW Bolek. Co ty na to?

Witold Kuźniak
pracownik domu kultury

„Tak, gdzieś czytałem, że Wałęsa w latach siedemdziesiątych współpracował z IPN. To straszne!”

Kazimierz Fryźlewicz
były funkcjonariusz SB

„To skandal, żeby nazywać go Bolkiem. Bolek, to był nie byle kto, ale nasz najlepszy Tajny Współpracownik. Dzisiaj uchodzi za największy atorytet w państwie”.

Tomasz Suchcian
emeryt

„Dlaczego nie mógł być taki jak inni ludzie, normalnie żyć i pracować?

Rafał Kolasa
Instytut Filozofii

„Wreszcie dochodzimy do arystotelesowskiej prawdy, choć jak twierdził Alfred Tarski każda próba podania ogólnej definicji prawdy, która stosowałaby się do wszystkich języków naturalnych, pada ofiarą paradoksu kłamcy. Tym niemniej, w końcu znalazły się dokumenty pozwalające zapoznać się z działalnością tego IPN-u.”

Mirosław Kubisztal
wędkarz

„Chodziłem kiedyś z Bolkiem na ryby. Skąd mogłem wiedzieć, że to Wałęsa?

Iwona Szafran
kasjerka

„Mam tego dosyć. Zabroniłam mojej córce spotykać się
z chłopakami.”

 
     

Kapitan tonie ostatni
 
Rozmówki czesko-czeskie bestsellerem w Pradze
Urodził się jednogarbny wielbłąd dwugarbny
Porywacze zażądali okupu, na który ich nie stać
Coraz trudniej o dawcę serca z nie przeszczepionym sercem
     
Woody Allen jest niemal tak błyskotliwy, jak moje zdanie o nim
 
Masakra w Starym Sączu
     
Van Gogh rzeczywiście nazywał się van Gogh
 
   
Narciarze będą trenować na zeszłorocznym śniegu
 


Biografia Antoine Pietrachina

Pięćdziesięcioletni mieszkaniec Braniewa zdecydował się
po czterdziestu latach wyjść z krzaków

Ukrywający się przez ponad 40 lat w krzakach, pięćdziesięcioletni mieszkaniec Braniewa, Ryszard Strzyżewski, postanowił z nich wyjść zanim zostanie odkryty.

„To już zbyt długo trwało. W każdej chwili mogłem się spodziewać, że ktoś mnie zobaczy”, mówił Rysiek.

Strzyżewski po otrzymaniu lania od matki za zgubienie okularów przyrzekł, że już więcej nie będzie się ukrywał chociaż ciągle ciągnie go w zarośla.

 
Pokolenie hip-hopu i house kompletnie nie czai nowej muzyki

„Pokolenie hip-hopu i house nie kuma naszej muzyki”, stwierdził Allan Garelick, solista grupy „Impact Appoplexy”.

Muzyk skrytykował także dawną muzykę techno. „Tamte niemrawe kawałki były może dobre pięć lat temu, kiedy ludzie tylko podpierali podłogę. Dzisiaj leży się na niej całym ciałem i czuje takie drgania, że trzeba trzymać patyk między zębami. Jak oni mogli się wtedy dobrze bawić?”, dziwił się muzyk.

Garelick chwalił się, że odtwarzanie ich najnowszego hitu w samochodzie jadącym po moście zostało zabronione przez policję drogową.

 
Udane eksperymenty na ludziach nadzieją dla myszy

Zakończył się wielotygodniowy eksperyment prowadzony na pracownikach laboratorium badawczego zakładów farmaceutycznych w Łodzi.

Setki przeprowadzonych prób wykazały zależność pomiędzy rodzajem odtwarzanej w laboratorium muzyki, a skłonnością naukowców do eksperymentowania na myszach.

Największą nadzieję dla gryzoni wiąże się z muzyką grupy „Impact Appoplexy”. Słuchanie jej w laboratorium zmniejsza ilość przeprowadzanych testów na myszach niemal do zera.

 
Wybrano najbardziej znanego tajnego współpracownika SB

Wybór najbardziej znanego tajnego współpracownika służb specjalnych za ostatnie półrocze zaskoczył wszystkich. Zwłaszcza samego zainteresowanego. Pierwsze miejsce w plebiscycie zajął pan Jarosław Bochenek, pseudonim "Piekarski".

Zwycięzca plebiscytu mieszka na stałe w Radomiu i jest pracownikiem tamtejszych Zakładów Skórzanych, które zwyciężyły drużynowo.

Zwerbowany do współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa w latach siedemdziesiątych, nadal zdobywa informacje na temat działaczy opozycyjnych, pomimo tego że SB już nie istnieje, a ówcześni dysydenci teraz z nim konkurowali.

Dawny zwierzchnik Bochenka, major Ryszard Wadecki, twierdzi, że Bochenek współpracował wzorowo, donosząc na wszystkich. "Pamiętam taki moment, kiedy podejrzewając siebie o działalność opozycyjną, przekazał nam pełne informacje o sobie, zapewniając jednocześnie, że inwigilowany niczego nie podejrzewa. Jeśli dobrze pamiętam, zarzuty częściowo się potwierdziły i Bochenek został na krótko zatrzymany. Szybko się załamał i dał się nam zwerbować", wypowiadał się Wadecki.

Główną nagrodę w postaci 5000 $ i amerykańskiej wizy otrzymał major Ryszard Wadecki.

 
Ktoś widział kogoś na ulicy

„Kilka dni temu zgłosił się do nas mężczyzna z informacją, że widział kogoś na ulicy”, oznajmił sekretarz redakcji dziennika „Dziennik”. „Początkowo nie wiedział, kto to jest, ale po chwili rozpoznał, że jest to nieznajoma osoba”, relacjonował dziennikarz. „Do zdarzenia doszło w miejscu, którego mężczyzna nie potrafił sprecyzować. W końcu powiedział, że było to w jakimś miejscu”.

Na pytanie, kim był mężczyzna, który się zgłosił z tą historią, dziennikarz nie potrafił odpowiedzieć.

 
Facet, który się upił, wytrzeźwiał

„Nie spodziewałem się czegoś takiego. Jedna ze wspanialszych nocy, jakie przeżyłem, zamieniła się po prostu w koszmar", opowiadał Maciej Dyszyński z Malborka, który w czasie imprezy urodzinowej dał się namówić na picie alkoholu.

Jak wspomina, skusiła go obietnica innego świata, którą przed oczyma jego wyobraźni rozsnuł współbiesiadnik. "Miałem poczuć się nieziemsko i w tym względzie nie czuję się oszukany, faktycznie było cudownie, nie wiem jednak, dlaczego nikt mnie nie ostrzegł, że ten stan się skończy. Jest mi przykro".

Maciej Dyszyński wspomniał, że doświadczenia następnego dnia po prostu złamały mu serce. Nie dość, że cudowne samopoczucie, ku jego wielkiemu zaskoczeniu, rozwiało się jak kamfora, to stan, w jakim się potem znalazł, był straszliwie przygnębiający. "Nie wiem, jak mam sobie z tym poradzić, tym bardziej że przydarzyło mi się to po raz dwunasty w tym miesiącu", dodał na koniec Dyszyński.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 
  Teatr im. Słowackiego – Kraków.
 

KRÓTKO

Nowy Jork – Według prognoz w roku 2020 każdy najnowszy smartfon będzie przestarzały już po dwóch minutach.

Lublin – Gracz komputerowy spowodował zniknięcie na miejskim cmentarzu 150 grobów naciskając na nich krzyżyki.

Koszalin – Grzegorz Morawicki, lat 34, przedstawiciel handlowy firmy pretendującej do osiemnastego miejsca na rynku rolniczym, nie zgodził się udzielić wywiadu na temat piątej rocznicy związku małżeńskiego swojej siostry miejscowej gazecie. Po chwili zastanowienia wyraził zgodę na zamieszczenie swojej fotografii za wiaderko szyszek.

Tokio – W rezultacie negocjacji przeprowadzonych między Japonią a Rosją Wyspy Kurylskie spędzą święta Bożego Narodzenia
w Japonii.

Wałbrzych – Zakład wytwarzający damskie stringi po niewielkich przeróbkach linii produkcyjnej ruszył z wytwórczością strun do gitary i niewielkich szmatek do polerowania instrumentu.

Berlin – W rankingu przeprowadzonym przez „Frankfurter Allgemeine Zeitung” na najbardziej wiarygodną gazetę, ostatnie miejsce zajęło „Frankfurter Allgemeine Zaitung”.

Helsinki – Badania wykazały, że działanie mózgu nie szkodzi aparatom komórkowym.

Warszawa Polityk, który stwierdził, że Unia Europejska odmieniła jego życie, nie zmienił się.

Bruksela – Komisja Europejska ustaliła, że dzięki żarówkom energooszczędnym rachunki za prąd będziemy nadal płacić na tym samym poziomie.

Adelaide – Aborygeni nie znają umiaru. Trzech losowo wybranych aborygenów zapytano o znaczenie polskiego słowa umiar i żaden nie odpowiedział prawidłowo.

Rio de Janeiro – Trwają przygotowania do I Zjazdu Uczestników Innych Zjazdów.

Bratysława – W trybie pilnym zwołano I Zjazd Dotychczas Nie Biorących Udziału W Żadnym Zjezdzie.

La Paz – W lasach Boliwii znaleziono starego aligatora, który przyznał się, że jest Martinem Bormanem. Jest to pierwszy przypadek aligatora, który zna niemiecki.


  No Facebook???
I like it!
 

 


 

 


 


Kursy walut

Dolar
kupno – 3,52
sprzedaż – 3,57

Złoty
kupno 0,90
sprzedaż – 1,10

 

 


 
 
 

 

 

 

Redakcja

Kontakt

 


New Pompom – Definitive News Version

© Copyright Nowy Pompon. All rights reserved.