Mróz był naprawdę potężny”, opowiada Norremiktok Pikatti, Eskimos zamieszkujący na co dzień północne rubieże Grenladii, gdzie średnia temperatura powietrza w styczniu wynosi -170C. „Jak długo żyję nie pamiętam czegoś podobnego, zimno było jak diabli”, dodaje rozsiadając się wygodnie w fotelu na tarasie hotelu Sheraton w Miami na Florydzie. „Nawet mój dziadek, który odmroził sobie już wszystko, był zaskoczony tą temperaturą, Pamiętam, że powiedział – Zimno mój wnuczku jak skurw…, – reszta słów zamarzła mu w ustach”.

Norremiktok włączył wiatrak i dorzucił sobie trzy kostki lodu do drinka z parasolką. „Kiedy rano wyczołgiwałem się z mojego igloo uderzyłem w coś głową. Potem okazało się, że to było zamarznięte powietrze. Przywaliłem naprawdę mocno, więc żeby uśmierzyć ból przyłożyłem sobie do głowy kawałek lodu. Bryłę mniej więcej tej wielkości”, wskazał palcem zwisający z rosnącej nieopodal palmy, orzech kokosowy.

„Musiałem to przemyśleć, ale jak wiadomo myślenie w niskich temperaturach się kurczy i toczy wolniej, więc trochę to trwało. W końcu zabrakło mi cierpliwości wobec mojego wolnego myślenia i żeby czymś zapełnić czas postanowiłem zrobić sobie herbatę, tyle tylko, że woda natychmiast po tym jak się zagotowała zamarzła i rozsadziła mi czajnik. Postanowiłem, że wsadzę ten zamarznięty wrzątek do lodówki, żeby nieco odtajał, ale niestety nie zmieścił się, bo w środku siedział mój dziadek. A to wielki mężczyzna, głowę ma jak piękny, dojrzały grecki arbuz”.

Eskimos wziął z półmiska kiść kalifornijskich winogron i kontynuował: „I właśnie wtedy wymyśliłem, że odwiedzę mojego najbliższego sąsiada Ujuaannaata Kunnuuti, który mieszka 800 kilometrów ode mnie i zapytam co słychać. Pół roku później byłem na miejscu. Ujuaa przywitał mnie bardzo ozięble, potem niechętnie zaprosił do swojego igloo i poczęstował surową rybą, mniej więcej tej wielkości”, wskazał na dorodnego banana leżącego na półmisku. „A na przygotowane przez mnie Jak się miewasz? odpowiedział: Niedawno odmroziłem sobie psa, a krótko potem sanki. Trzeba było amputować jedną łapę i dwie płozy”.

Norremiktok Pikatti wstał z fotela i rzucił „Jezu, jak tu macie gorąco! Nie wytrzymam tego!”, otarł spocone czoło rękawem koszuli i udał się do swojego klimatyzowanego apartamentu, nucąc pod nosem starodawną eskimoską pieśń zaczynającą się od słów: Floridiarum anirala uqsimanngi ttunga (Nigdy nie powiedziałem, że chcę jechać na Florydę). Tłumnie zebrani na tarasie dziennikarze miejscowych pism jeszcze długo potem, na samo wspomnienie tego spotkania, dygotali z zimna, a jednemu z nich do dziś cięgle drętwieją buty.

 
   

 
 

Komputerowy system antywłamaniowy zainstalowano w więzieniu we Wronkach

Człowiek ze spadochronem obudzony
w supermarkecie

 

 

 
redakcja kontakt © Copyright Nowy Pompon. All rights reserved.