| |
 |
| |
Przy okrągłym stoliku w półmroku siedzą: Czarzasty, Kosiniak-Kamysz, Suski, Rokita. Zajmują się wywoływaniem duchów. |
| Czarzasty |
A teraz skupmy się i połączmy nasze ręce. |
| Kosiniak-Kamysz |
O, stolik się unosi. |
|
Stolik się unosi. |
| Suski |
Widzę, ale nikt mi nie powie, że to da się zrobić
bez łapówki. |
| Rokita |
Czy ten stolik musi tak dygotać? |
| Czarzasty |
To znak. |
| Kosiniak-Kamysz |
Jaki znak! Nogi są nierówne. |
| Suski |
Gdyby były nierówne, to stolik unosiłby się krzywo. |
| Kosiniak-Kamysz |
Widziałeś kiedyś unoszący się krzywo stolik? |
| Suski |
Owszem, raz na Wiejskiej. Ale na szczęście nikomu
nic się nie stało. |
| Czarzasty |
Chciałbym zwrócić uwagę, że ten stół ma tylko
jedną nogę. |
| Kosiniak-Kamysz |
I co z tego? Jedna noga może być też nierówna. |
| Suski |
Sam jesteś noga! |
| Czarzasty |
Przestańcie wreszcie. Musimy się skupić. |
| Rokita |
Jak mam się skupić, kiedy ten stolik fruwa? |
| Czarzasty |
Cicho! Słyszycie?… Coś stuka. |
| |
Coś stuka. |
| Czarzasty |
Kim jesteś biedna duszo i czy możesz pożyczyć dwie dychy do poniedziałku? |
| Kosiniak-Kamysz (półszeptem do Rokity) |
Co on wygaduje? |
| Rokita |
Brakuje mu na taksówkę. |
| Czarzasty |
Zaklinam cię w imię… w imię… |
| Suski |
W imię bum-cyk. |
| Czarzasty |
…bum-cyk… (do Suskiego) Co mi tu podpowiadasz głupoty! |
| |
Straszny Głos z zaświatów. |
| Głos (z offu) |
Jestem Bumcyk. Kto mnie wołał? |
| |
Wszyscy są przestraszeni. |
| Rokita (przerażony) |
Jezus Maria!! |
| Głos |
Jezus i Maria? |
| Rokita |
Nnnie… To jja… Rokita… |
| Głos |
Jezus Maria Rokita? |
| Rokita |
Jan Maria… |
| Głos |
Masz sprawę o ojcostwo, czy macierzyństwo? |
| Czarzasty |
Panie Bumcyk, my chcemy tylko pogadać i w ogóle… kim pan naprawdę jesteś? |
| Głos |
Nazywam się Marks, ale wołają na mnie Bumcyk albo Paszoł Won. O co chodzi? |
| Kosiniak-Kamysz (do pozostałych) |
Rzeczywiście, głos bardzo podobny do Ćwiklińskiej. |
| Suski |
Pani Ćwiklińska, chcemy, żeby pani fiknęła dwa koziołki, pokazała numer z wazonem, no i ewentualnie te dwie dychy dla Czarzacha. |
| Kosiniak-Kamysz (do Suskiego) |
Zwariowałeś? To Karol Marks! Możemy go zapytać o różne rzeczy. |
| Suski |
To gadaj z nim. |
| Kosiniak-Kamysz |
Karolu Marksie, prosimy abyś nam powiedział, jak tam jest po tamtej stronie. Czy istnieje społeczna własność środków produkcji, czy wszyscy wiedzą, że materializm dialektyczny nie jest odmianą kataru i czy skręcają się ze śmiechu, czytając twój Kapitał, no i na koniec ten numer z wazonem, bo na Czarzacha to się już złożymy. |
| Rokita |
I jeszcze gdybyś mógł sprawić, żeby ten stolik przestał latać. |
| Głos |
Cimci rymci pępek, szabadaba sos, kto trzyma za rękę, niech złapie za nos. Tra-la-la-la – hopsasa – bum-cyk! |
| Czarzasty |
I to ma być Ćwiklińska? |
|
 |
| |
Przy okrągłym stoliku w półmroku siedzą: Giertych, Schetyna, Petru, Miller. Jak zwykle zajmują się wywoływaniem duchów. |
| Giertych |
Odkryliśmy, że najlepszym medium wśród nas jest Petru. |
| Miller |
Chciałbym nawiązać kontakt z Leninem. |
| |
Giertych bierze do ręki wielką księgę „Sto finezyjnych sposobów wywoływania hipnozy” i grzmoci nią Petru
w głowę, który wpada w trans. |
| Miller |
Co widzisz? |
| Medium (Petru) |
Widzę mężczyznę w sile wieku z tatuażem na czapce. |
| Miller |
To chyba on! |
| Medium |
Jego imię to Monika. Nie… Gustaw… |
| Miller |
Włodzimierz. |
| Medium |
Ma na imię Włodzimierz… |
| Miller |
I co? |
| Medium |
Trzyma fiołki za sobą. |
| Miller |
To on. Zawsze lubił trzymać fiołki za sobą. |
| Medium |
Chyba coś powie… tak, będzie mówił… . |
| Lenin (z offu) |
Kto mnie wzywa? Czy to ty, Miller? |
| Miller |
Nie. To ja, Miller. |
| Lenin |
To nie ty, Miller? |
| Miller |
Tak, to ja. |
| Lenin |
Nie widzę cię. |
| Miller |
Ja też cię nie widzę Włodzimierzu Illiczu, kompletnie cię nie widzę. |
| Lenin |
Najwyższy czas, abyś się udał do okulisty.
Hasło „soczewka”. |
| Miller |
Czy możecie towarzyszu Lenin powiedzieć, jak długo jeszcze w moim kraju będą podskakiwać siły obce nam ideowo, czy wszyscy leworęczni to nasz elektorat i czy to dobrze ożenić się z własną lewatywą? |
| Schetyna |
Co ty wygadujesz?! |
| Miller (w stronę Medium) |
Przepraszam. Chciałem tylko zapytać, kto wygra najbliższe wybory w Nowej Kaledonii. |
| Schetyna |
Całkiem cię stuknęło! Panie Lenin, my chcemy tylko, żeby pan fiknął dwa koziołki i pokazał numer z wazonem. |
| Medium |
Tracę kontakt… tak, chyba tracę… |
Giertych (wali Petru ponownie
w głowę) |
Panie Lenin, a gdzie pan się teraz znajduje, jak tam jest? |
| Lenin |
Jestem w piekle. |
| |
Wszyscy się wzdrygają. |
| Lenin |
Zmieńcie kwiaty… zmieńcie te cholerne kwiaty! |
| Giertych |
Proszę?? Jakie kwiaty? |
| Lenin |
Fiołki!… Boże, jak tu ciasno!… |
| Schetyna |
Gdzie pan jest? Co tam widać? |
| Lenin |
Kreml… Całą wieczność widzę Kreml… |
| Medium |
Tracę kontakt… (otrzymuje kolejny cios w głowę) Policja pałuje!! Koniec demokracji!! |
| Giertych |
Chyba go za mocno rąbnąłem. Hej, Petru! Obudź się! (tarmosi go za ubranie). |
| Lenin |
Ha, ha… hi, hi, hi!… (śmieje się głupio) Przestańcie!… hi, hi!… nie cierpię łaskotek!… |
| |
Słychać straszny hałas i brzęk rozbitego szkła. Pojawia się ekran z Lektorem telewizyjnych wiadomości. |
| Lektor |
…jak twierdzą naoczni świadkowie, mumia Lenina zaczęła się poruszać coraz gwałtowniej. Wódz rewolucji zrobił podwójne salto w tył i rozbił duży wazon z kwiatami stojący u wezgłowia. Jest to najbardziej nierealne wydarzenie w Rosji od czwartku. |
|
|
|
|
|
|